Blog
autodafe
Eine
Eine Fizyk
161 obserwujących 784 notki 1554442 odsłony
Eine, 26 listopada 2016 r.

Rozmowa, jako dar

481 9 0 A A A

29 listopada 1994 roku pożegnał się z życiem mój kolega [i pod koniec znajomości-przyjaciel] Zygmunt Ch.,fizyk,filozof i pedagog.

Poznalismy się w zakładzie prof.Jana Weysenhoffa ,ale w tamtym czasie i miejscu  przyjaźń nie ogarnęła nas, pozostawiając tylko koleżeństwo.
Po wielu latach rozstania , spotkaliśmy się  na tygodniowym seminarium z filozofii nauki w Kamiannej k/Krynicy Zdrój w ośrodku wypoczynkowym księży-seniorów  założonym i prowadzonym przez proboszcza tamtejszej parafii, pasjonaty pszczelarstwa, dzisiaj nie żyjącego ks.Ostacha.Oczyiście,w zyciu osób nie ma przypadków.Dążylismy do spotkania ,nie wiedząc o tym.
Zygmunt zwierzył mi się wówczas , iż jest na rozstaju: kontynuować pracę w fizyce , czy przejść do filozofii. Przez tydzień pobytu wspólnego, silnie poruszony tym projektem Zygmunta, przekonywałem go, by nie porzucał fizyki ,bo przecież swoją nową pasję będzie mógł zaspokoić właśnie w - fizyce, gdyż współcześnie  ta dyscyplina dotarła do granicy od której zaczyna się ontologia.Rozjechaliśmy się do swych domów, niczego  w tym dialogu "fizyka czy filozofia"nie zamykając.
Przez cały rok - pomijając krótkie ,stereotypowe  sygnały telefoniczne:

"co słychać? jak leci robota?A o tym wiesz,że? "I tak dalej,w pustej gadaninie..

 Temat wyboru: "fizyka czy filozofia" nie zaistniał między nami i dokładniej pisząc - zapomniałem o tym.

Kolejnym lipcowym latem spotkaliśmy się znowu  na tygodniowym seminarium poświęconym integracji nauk scisłych i humanistycznych. Teraz korzystaliśmy z gościny w wyższym seminarium misyjnym księży Sercanów w Stadnikach[na połdnie od Krakowa,pół godziny jazdy samochodem].
Już pierwszego dnia ,na moje pytanie :no to jak tam z filozofią? ku mojemu zaskoczeniu Zygmunt machnął zbywająco ręką  i przez dłuższy czas spaceru leśnego - milczeliśmy.

Wieczorem, niespodziewanie zapytał mnie: 
- czy ty się modlisz?
Popatrzyłem na  niego,nasze spojrzenia spotkały się i natychmiast wiedziałem, że między nami  już trwa rozmowa,na którą nie będziemy mieli żadnego wływu.
-czasami, w rozpaczy - usłyszałem swoją odpowiedź.
- a we mnie jest milczenie,bezdżwięk w którym tonę-poinformował mnie cicho.
- spróbuj tego, co robił profesor N-usiłowałem opuścić rozmowę.
-on widocznie miał  przez cały czas grunt pod nogami.ja mam bezgrunt.Tak powiedział w zgodzie z logiką rozumu.
- wytrzymaj , aż się pojawi grunt,podstawa do zastosowania metody N.
- a jeśli nie wytrzymam?
-nie będzie niczyjej winy= zakończyłem, bo rozmowa nagle znikła.
Po latach ,które minęły od śmierci Zygmunta, często napływa do mnie obraz tej rozmowy i żal , że nie byłem wystarczająco silnie otwartym na ciemne milczenie jego serca ,milczenie które kierował do mnie  z nadzieją.   

 

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Tematy w dziale Społeczeństwo