Wikipedia tak definiuje Pląsawicę Sydenhama:
 
“Początek choroby jest nagły. Występują ruchy pląsawicze, zaburzenia emocjonalne, natręctwa, przymus aktywności ruchowej i nadpobudliwość. Ruchy pląsawicze pojawiają się stosunkowo później niż reszta objawów. Choroba ustępuje samoistnie w ciągu kilku miesięcy, aczkolwiek może nawracać.”
 
Dokładnie takie objawy wykazuje grupa salonowych budowniczych “nowej fizyki” wokół pytania: “ czym jest światło”.
Ostatnio dołączył do nich bloger –znany fizyk , który ma zawsze ubaw “po pachy” gdy uda mu się wzbudzić wśród tej grupy wysoką gorączkę “tfurczości” w dziedzinie obalania znienawidzonej “instytucjonalnej fizyki”.
 
To pobudzenie, podniecenie i pląsawicę zdań u nich, wywołuje on za pomocą komunikatów w rodzaju:
  • Z tym Einsteinem ,to nie jest tak

 

  • Nie powiedziałem, że "wierzę Maxwellowi"

 

  • Nie można z pewnością stwierdzić, że światło jest promieniowaniem elektromagnetycznym. Otóż tak się współcześnie światła nie widzi.

 

Jemu zależy na poczytności bloga, a im się wydaje, że on od nich oczekuje “tfurczości” ,więc idą w zaparte i sikają bredami w rodzaju:
  • wszystkie barwy światła mają jedną i tę samą częstotliwość

 

  • światło, to nie fale elektromagnetyczne

 

  • wzór na energię kwantu promieniowania   E = h*f    jest błędny

 

  • wiem, że nauka widzi w świetle szybkość rzędu 300 000 km/s. Ale myli się, albo też chce tak uważać i tak głosi. ...Światło jest nieruchome

 

  • Światło - krokowo-postępowy ruch elektrino wzdłuż elektroujemnego centrum, którym jest
                       promień będący częścią pulsującego pola eletrostatycznego.
 
Tymczasem w nauce doświadczalnej i ścisłej formalnie[maksymalnie zmatematyzowanej] jaką jest fizyka, cokolwiek się uznaje za błędne, lub cokolwiek się głosi nowego twierdząco, to trzeba przestrzegać procedury [metodologii] postępowania:
  • trzeba znać stan badań dotychczasowych

 

  • przeprowadzić dowód teoretyczny i doświadczalny błędności dotychczasowych praw i twierdzeń

 

  • formułując nowe prawa fizyki trzeba wskazać sposób weryfikacji doświadczalnej ich prawdziwości, oraz zbadać ich relacje formalne z istniejącym modelem teoretycznym [ teorią]

 

  • głosząc nowe hipotezy, należy wskazać jakie z nich wynikają wnioski, co do odkrycia nowych, nieznanych dotychczas- faktów doświadczalnych.

 

Z dotychczasowych seansów pokazowych Pląsawicy Sydenhama wokół problemu natury światła, wynika dla mnie niezbicie ,że znajomość stanu wiedzy doświadczalnej i teoretycznej z zakresu tematu u dotkniętych tą pląsawicą, jest znikoma, lub po prostu żadna, a dodatkowo- ta znikoma wiedza, jest skażona “wpuszczeniem ich w maliny”, przez blogera-fizyka, który dla dobrego żartu –prawdopodobnie- dwie dowolne kończyny dałby sobie uciąć.
Taki już on jest : zażarty na żarty.
 
Wobec tego w telegraficznym skrócie uczynię coś ,czego większość “tfurców nowej fizyki” potwornie nie znosi ,niby diabeł święconej wody.
 
Przedstawię, w historycznym opisie, co fizyka wie o naturze światła w świetle teorii i eksperymentu.
 
                                               A. Fale czy cząstki?
 
Pierwszym, który sformułował zwartą teorię falowej natury światła był fizyk holenderski Ch.Huygens [ komunikat w paryskiej Akademii Nauk-1678] .Światło –według Huygensa – to fale rozchodzące się w eterze. Są to podłużne, sprężyste odkształcenia ,niewidzialnego ośrodka, który wypełnia cały wszechświat [1].Niestety znane mu zjawisko polaryzacji światła przy podwójnym załamaniu, Huygens w ramach swej teorii nie mógł wyjaśnić.
 
W 1704 roku Newton rozwija własną teorię natury światła, tzw. emisyjną teorię, według której światło to rój “maleńkich ciałek” o różnych rozmiarach[dla różnych barw],obdarzonych masą, pędem i ruchem wirowym wokół osi [2].
Newton jednak miał kłopoty z wyjaśnieniem w ramach swej teorii zjawiska odkrytego przez siebie [pierścienie Newtona], a także tajemniczego zjawiska optycznego kryształów górskich odkrytego przez mnicha Grimaldiego jeszcze w wieku XVII.
 
Pod koniec XVIII wieku T.Young wskrzesza teorię falową światła Huygensa i wprowadza pojęcie interferencji, oraz dyfrakcji fal świetlnych .Koniec wieku XVIII i cały wiek XIX, to wielki triumf falowej optyki francuskiej.
A.Fresnel , E.Malus ,D.Arago, Fizeau, Foucault – w dziesiątkach pomysłowych i żmudnych zarazem eksperymentów, ostatecznie ugruntowują falową teorię natury światła , wykazując poprzeczną strukturę tych fal i zachowanie się fal świetlnych przy przejściu przez różne ośrodki.
 
                                               B. Elektromagnetyczna natura światła.
 
M.Faraday był pierwszym , który podejrzewał , że światło musi mieć związek z elektrycznością i magnetyzmem. Ten geniusz fizyki eksperymentalnej pokazał doświadczalnie [1845] wpływ obecności magnesu na bieg światła spolaryzowanego .
Zjawisko magnetooptyczne [3] polega na obrocie o pewien kąt płaszczyzny polaryzacji światła spolaryzowanego liniowo w czasie przechodzenia przez ośrodek aktywny optycznie, w obecności pola magnetycznego.
 
Przysłowiową kropkę nad “i” postawił inny geniusz [ale raczej fizyki matematycznej] James C. Maxwell, który z równań [sformułowanych przez siebie na podstawie prac doświadczalnych Faradaya, Ampera i Biota-Savarta] wywnioskował istnienie w przyrodzie fal elektromagnetycznych, a z rachunków otrzymał, że ich prędkość w próżni, jest taka sama, jak prędkość światła [4].
 
Maxwella wzór ,pozwalający obliczyć prędkość światła w próżni:
c = [mi(o)*epsylon(0)]-1/2gdzie